Stracha Mam

Witaj w świecie grozy

Matka noce całe

Fascynacja japońskimi obrazami grozy stanowi pewne novum dla widza europejskiego, stąd rozumienie tej skąd inąd obcej filmografii może stanowić nie lada wyzwanie dla zachodniego odbiorcy. Motorem, który uruchomił proces zwrócenia uwagi zachodu na obrazy grozy rodem z kraju kwitnącej wiśni, jest paradoksalnie amerykański remake klasycznego, japońskiego obrazu grozy. Filmem tym był nakręcony w 1998 roku „The Ring”. Historia przeklętej taśmy wideo stanowiła fabularne kuriozum na mapie fabuł wyznaczonych przez amerykańskiego hegemona filmowego podczas złotego okresu horroru, który przypadł na lata 70. Nie trzeba więc było czekać długo na kolejne wznowienia. Wśród zbioru kinowych rewitalizacji, warto wymienić takie filmy jak „One missed call” Takeshiego Miike, „Dark water” Hideo Nakaty, czy „The Eye” braci Pang. Japońskie kino grozy zostało w ten sposób odkryte na nowo przez zachodniego widza. Warto zauważyć, że powodzeniem nie cieszyły się tylko fabuły. Amerykańskie studia produkcyjne, widząc możliwość powiększenia swoich przychodów, zaczęły ubiegać się o prawa do dystrybucji obrazów grozy rodem z kraju kwitnącej wiśni. Wystarczy tu przypomnieć serię sześciu horrorów stajni Tōhō, które pod nazwą J-Horror Theatre, znalazły szybko amerykańskiego dystrybutora, firmę Lions Gate, która zajęła się rozprzestrzenianiem obrazów na całym świecie (poza samą Japonią, gdzie prawa do dystrybucji zachowało Tōhō).
Wydarzenia te sprawiły, że oczy filmowego widza zostały zwrócone w stronę Japonii, czego rezultatem stały się z jednej strony remaki, a z drugiej (co ważniejsze) łatwy dostęp do „nieznanej” filmografii. Do dystrybucji trafiły więc dzieła nowe, ale i te które w swoim rodzimym kraju były uważane za kultowe.
W niniejszej pracy będę próbował prześledzić losy zmieniającego się wizerunku matki – ducha w japońskich obrazach grozy.

Aby dokonać rzetelnej analizy tej postaci, należy najpierw zastanowić się nad samą pozycją matki w Japońskim społeczeństwie. Kobieta, podobnie jak każdy członek nuklearnej rodziny Kraju Wschodzącego Słońca, rozdarta jest pomiędzy gimu (zobowiązania wynikające z więzów, które łączą jednostkę z innymi ludźmi), a giri (słuszną droga postępowania). W kontekście rodzinnym giri stanowi wszelkie powinności względem rodziny – trochę na zasadach wiążącego kontaktu, który trzeba wypełnić. Tymczasem gimu „w odczuciu Japończyka polega na spełnianiu podstawowych obowiązków wynikających z przejścia człowieka na świat”. Co ciekawe oba kręgi zobowiązań często na siebie nachodzą, toteż Japończyk niejednokrotnie zmuszony jest do ciężkich wyborów moralnych, miotając się miedzy powinnościami „kontaktowymi”, a wypełnieniem obowiązków wynikających z przynależności do miejsca na ziemi.

Co stanowi więc cel życia japońskiej kobiety? Przede wszystkim oczekuje się od nich, że będą rodziły dzieci. Pozycja bezdzietnej żony jest „jedną  z najmniej pewnych w rodzinie”, nic więc dziwnego, że pierwsze dziecko przychodzi na świat gdy matka jest jeszcze bardzo młoda. Wzrasta wtedy status społeczny kobiety. Jest ona bowiem głównym wykonawcą odpowiedzialnym za skuteczna socjalizację potomka. „Matka odkłada dziecko na jego posłanie, kiedy pracuje, i zabiera je ze sobą, gdy wychodzi z domu. Mówi do niego, nuci mu piosenki, wykonuje za nie gesty, których wymaga etykieta. Jeżeli sama kogoś pozdrawia, skłania ku przodowi ramiona i główkę dziecka, tak że ono też wykonuje gest pozdrowienia. Dziecko jest zawsze brane pod uwagę. Codziennie po południu matka zabiera je do łaźni i bawi się z nim podczas kąpieli, trzymając je na kolanach.” Często dom prowadzony jest zarówno przez matkę, jak i babkę (co ciekawe, często obie rywalizują o pozycje w domu, jednakże według giri to matka musi usługiwać teściowej – nie może więc protestować gdy na przykład babka powiększa swoje wpływy rozpuszczając dziecko słodyczami ) – obie usługują głowie rodziny, mężczyźnie. W tym klasycznym patriarchalnym układzie, dziecko nigdy nie podniesie głosu na ojca, kieruje jednak swoje frustracje, złość czy gniew w kierunku matki.

Wiedząc już, że najwyższa powinnością japońskiej kobiety jest prokreacja, a następnie prowadzenie domu i usługiwanie zarówno mężczyźnie, jak i innym członkom rodziny, wróćmy do japońskich obrazów grozy.

Kino gatunkowe zajmuje wyjątkowe miejsce w historii japońskiego filmu. Za pierwszą japońską produkcję uważa się bowiem właśnie horror „Powstały z martwych”, który prawdopodobnie był wynikiem fascynacji Japończyków filmami Meliesa, które jako jedne z pierwszych dotarły do kraju kwitnącej wiśni. „Film” stanowi tu nazwę umowną, bowiem w 1898, kiedy to odbyła się premiera kinowa, na archaiczną produkcję składał się cykl ruchomych obrazów, opowiadanych przez postać benshiego.
Można więc poczynić założenie, mówiące o specjalnej pozycji kina grozy wśród filmografii japońskiej – jest on nośnikiem tradycji, bo został zbudowany na bazie sztuk teatralnych, które często mieszały w sobie elementy fantastyczne z realnymi. Świat demonów i ludzi przenikał się.

Postać kobiety–matki w japońskim kinie grozy, znacznie różni się od tej znanej nam z amerykańskiego kina, a w szczególności kanonu wyznaczonego przez twórców złotej ery horroru. Możemy pokusić się o wyznaczeni kilku archetypów w oparciu o działania bohaterek japońskiego kina grozy. O ile bowiem europejski widz jest straszony mizoginistycznymi mitami (np. słynna vagina dentata i jej współczesna, amerykańska wersja w postaci bohaterki filmu „Teeth” z 2007 roku), o tyle strach przed kastracją odchodzi w japońskiej kulturze na drugi plan (choć nadal istnieje).  W japońskich produkcjach kobiety, które nie były w stanie wypełnić nakazów płynących z giri wracają zazwyczaj w postaci ducha, raz by nadal stać się opiekuńczym bóstwem, strażniczką ogniska domowego, innym by nękać swoich prześladowców i działać na szkodę żywych.

Te dwa skrajne przypadki możemy prześledzić w dwóch niezwykłych produkcjach.

„Ugetsu Monogatari”, czyli „Opowieści księżycowe” to obraz oparty na opowieściach fantastycznych pod tytułem „Po deszczu przy księżycu” Akinari Uedy, które stanowią element klasycznego kanonu literatury Nipponu. Jednym z bohaterów tej wielowątkowej opowieści jest żona jednego z bohaterów (Genjuro). Podczas podróży do miasta para decyduje się rozdzielić – mąż udaje się w dalsza drogę, zaś żona wraz z dzieckiem wracają do rodzinnej wioski. W drodze zostaje napadnięta i zgwałcona przez bandę złodziei. W rozpaczy odbiera sobie życie. Kiedy Genjuro wróci po wielu fantastycznych przygodach do domu, zastanie tam krzątającą się po domu żonę, oraz biegające wesoło dziecko. Spokojny udaje się na spoczynek, ale rankiem okazuje się, że kobieta zniknęła. Od miejscowych dowiaduje się o jej tragicznej śmierci. Reżyser filmu, Keniji Mizoguchi, znany jest ze swojej fascynacji tematem kobiet. W swojej filmografii lwią część prac poświęcił na wnikliwą analizę różnych postaci i zachowań kobiecych. Warto tu wspomnieć o produkcjach stanowiących ciekawe studium życia kobiecego, np. procesu stawania się i życia prostytutek w filmach „Akasen chitai” (1956r.), czy „Uwasa no ona” (1954r.). W „Opowieściach księżycowych” dochodzi do gloryfikacji postaci kobiety–matki. Jest ona bowiem zestawiona z innym duchem, zmysłową księżniczką Wakasy, której urok, wdzięk i obycie przegrywa w końcu z tęsknotą męskiego bohatera za prostym życiem u boku matki jego syna. „Mizguchi medytuje nad marnością dóbr świata, kontempluje przyrodę, konfrontuje iluzję z życiem, małżeństwo nieba z piekłem, przechodzi od gwałtu do spokojnej poezji, obserwując grę bytu i niebytu, miesza sny i rzeczywistość.” Matka zmuszona jest tu do pozostania na ziemi, i opiekowania się osieroconym synem, gdyż nie wypełniła do końca swoich zobowiązań względem rodziny, ani oczekiwań społecznych. Dopiero po zakończeniu swoich obowiązków domowych, oraz powrocie męża, jest w stanie odejść. Widzimy tu jak silna jest rola zobowiązań płynących z kulturowych uwarunkowań Japończyków, które są tak silne, że nie mogą być zatrzymane nawet przez śmierć.

Podobną schemat widzimy w innej klasycznej historii, również opartej na literackim pierwowzorze (co ciekawe reżyser Masaki Kobayashi, nie sięgnął po japoński materiał literacki, ale oprał swoją produkcję na pochodzącym z XIX wieku opracowaniu autorstwa Lafacadio Haerna, mając nadzieję na zwiększenie prawdopodobieństwa zainteresowania produkcją zachodu – co z resztą osiągnął zdobywając specjalną nagrodę w Cannes, oraz nominacje do Oskara). „Kaidan” (1964r.) stanowiący zbiór opowiadań z pogranicza grozy i fantastyki, prezentuje nam aż dwa modele kobiet – matek. Jeden dobrze nam znany z omawianych powyżej „Opowieści księżycowych”, drugi odmienny i przybliżający nas do gimu.

W historii „Czarne włosy” obserwujemy postać samuraja, który porzuca ognisko domowe pędzony chęcią przygód. Kiedy po latach wraca do domu, zastaje żonę piękniejszą niż wcześniej. Spędzają razem noc, ale rankiem samuraj zastaje leżącego obok siebie szkielet żony. Z kolei „Kobieta śniegu” opowiada historię drwala, który podczas zamieci śnieżnej spotyka na swojej drodze kobietę, która zabija towarzysza mężczyzny, jednak jemu obiecuje darować życie, jeśli przysięgnie nigdy nie opowiedzieć o ich spotkaniu. Wiele lat później bohater opowiada o swojej historii żonie, która okazuje się być przerażająca kobietą śniegu, której bohater złożył przysięgę milczenia. Jest to odmienna wizja kobiety-ducha, która zaspokaja swoje żądze, znajdując mężczyznę, a następnie go poślubiając. Jednakże jej wymuszone szczęście obraca się przeciwko niej, gdyż jest ona podległa (podobnie jak mężczyzna) gimu, które nie pozwala jej na prowadzenie normalnego, szczęśliwego, rodzinnego życia po złamaniu przysięgi przez mężczyznę. Wniosek stąd, że nie zawsze duchy są dobroduszne i wybaczające. Jednak często widać ich dychotomiczną naturę–kobieta śniegu nie jest w stanie wykonać ostatecznej kary na swoim niewiernym mężu, jednak musząc być uległą w stosunku gimu musi wykonać karę, znikając z życia bohatera i zabierając ich dzieci.

Innym znakomitym przykładem opowieści o szukającym zemsty duchu matki, jest film „Kuroneko” Kaneto Shindô z 1968 roku. Jest to historia matki i córki, które podczas nieobecności męża zostają napadnięte, zgwałcone i zabite przez bandę rzezimieszków. W jakiś czas potem ich duchy wracają, aby mścić się na zapuszczających się w ich okolice mężczyznach. Kobiety wabią spotkanych przedstawicieli płci męskiej, a następnie mordują pod postacią kotów. Historia została oparta na średniowiecznej legendzie zapisanej w „Opowieściach o rzeczach dawnych”. Opowiada ona historię samuraja, który zwabiony w sidła kobiety demona, broniąc się obcina jej ramię. Następnego dnia demon powraca by odzyskać swoją własność.    W filmie Shindô obserwujemy rytuał, które każdej nocy powtarzają kobiety, a który zawsze kończy się nagłą śmiercią zwabionego mężczyzny. Widzimy tu dwie postawy – opanowaną, dążącą do celu matkę, oraz niedoświadczoną córkę, skorą do erotycznej przygody. Kiedy do miejsca–pułapki, trafia w końcu  mąż i syn kobiet, zostają one schwytane z pułapkę sprzecznych nakazów. Z jednej strony są winne posłuszeństwo panu domu, z drugiej przysiędze zemsty, którą powzięły w chwili śmierci. W ostatecznym rozrachunku żona wybiera człowieczeństwo, zaś matka nie jest w stanie przezwyciężyć swojej zwierzęcej natury. Shindô pokazuje widzowi kobietę rozbitą między jej naturą, a kulturowymi nakazami. Ta dychotomia nie może mieć szczęśliwego zakończenia.

Na szczególną uwagę zasługuje film „Onibaba” z 1964 roku, wyreżyserowany znów przez Kaneto Shindô. Film ten bowiem odżegnuje się od „duchowej” tradycji grozy, a skłania się w kierunku metafory innego niż klasyczne literackie utwory źródła kina grozy kraju kwitnącej wiśni, którym jest japońska narodowa trauma związana z masową zagładą atomową. Jest to historia żyjących na bagnach matki i córki, które zajmują się sprowadzaniem zagubionych samurajów do głębokiej dziury w ziemi, gdzie po śmierci zostają obrabowani przez obie kobiety, a ich dobytek zostaje sprzedany. Zbrodniczy proceder trwa do momentu kiedy z wojennej wyprawy wraca Hachi, który przynosi wieść o śmierci męża i syna kobiet. Młodsza z nich wdaje się w romans z nowoprzybyły, czego nie może znieść matka. Postanawia udaremnić miłosne schadzki, w tym calu zaczyna zakładać przerażająca maskę zabraną jednemu z zagubionych na bagnach samurajów. Gdy pewnego wieczoru, kiedy kobieta ubiera upiorny kamuflaż okazuje się, że przebranie przyrosło jej do twarzy. Obserwujemy miotającą się w rozpaczy kobietę, której ostatecznie udaje się zdjąć maskę, ale razem z twarzą. Film stanowi odwołanie do ataków jądrowych na Japonię, czego symbolem ma być poraniona twarz matki, oraz ukazywana od czasu do czasu jama bez dna do której wabieni są zbłąkani samurajowie – jama jest tu symbolem epicentrum wybuchu jądrowego. Co ciekawe widzimy tu proces stawania się demonem, którym jest człowiek (nie jak w pozostałych wymienionych przypadkach zrodzenia się zła z krzywdy niewinnych).
Shindô w swojej twórczości skupia się na życiu klas najbiedniejszych–za co często był krytykowany. Jego bohaterowie to „biedni ludzie w złej sytuacji społecznej”. Kobiety, które widzimy w filmie „Onibaba”, podobnie jak bohaterki wyżej wymienionych obrazów, znów są rozbite pomiędzy zwierzęcymi popędami, a powinnościami. Młoda wdowa nie może oprzeć się magnetyzmowi przybyłego rzezimieszka, zaś matka, której zaloty zostają odtrącone, postanawia stać na straży prawości posługując się środkami, które maja wywołać strach przed sacrum–światem duchów. Ostatecznie to matka zostaje ukarana–musi żyć z potwornie okaleczona twarzą i przyznać się przed synową do swojego występku, w scenie w której krzyczy do przerażonej młodej kobiety „nie jestem demonem, jestem człowiekiem”.
Wraz z biegiem czasu i przemianami społecznymi w Japonii (i na świecie) zmienił się także sposób ukazywania rodziny w kinie grozy, a w tym postaci matki. Ponieważ pojęcie klasycznej, nuklearnej rodziny uległo przewartościowaniu, współcześni twórcy skupili się na ukazywaniu rozpadu podstawowej komórki społecznej. Prym wiedzie tu znany z zamiłowania do ukazywania wyjątkowego okrucieństwa na srebrnym ekranie – Takeshi Miike. Warto zwrócić uwagę na dwa jego obrazy, stworzony na zamówienie japońskiej telewizji „Visitor Q”, oraz makabryczny film „Audition”.

W „Visitor Q” poznajemy Pana Q, i zaskakujące zwyczaje członków jego rodziny. Córka prostytuuje się z ojcem, i jest gotowa zrobić wszystko za odpowiednią kwotę. Syn, bity przez kolegów, wyładowuje swoja złość na matce. Matka – heroinistka nie stroni od perwersyjnych zabaw w przyległej do domu szklarni. W trakcie trwania filmu co jakiś czas naszym oczom ukazują się plansze z niewygodnymi w społecznej świadomości pytaniami, jak „czy uderzyłeś kiedyś swoją matkę?”, albo „czy rzuciłeś w kogoś kiedyś kamieniem?”. Ta eklektyczna produkcja to niezwykły mix kina familijnego, horroru, dramatu i komedii. Całości dopełnia sposób kręcenia, typowy dla telewizyjnych produkcji. Wszystkie klasyczne role zostają tu odwrócone, zaś powinności wyznaczające rytm życia każdego Japończyka, stają się nieważne w kontekście rozczarowania zastałymi rolami i wartościami w nowej, współczesnej rzeczywistości. Ukłon w stronę postmodernistycznych teorii wydaje się oczywisty.
Drugim filmem w którym Miike, odziera z zastanych wyobrażeń klasyczne podziały w świecie męsko–damskim jest „Audition” z 1999 roku. Bohater filmu po śmierci zony, postanawia znaleźć sobie nowa partnerkę życiową. Już na poziomie bardzo świadomych poszukiwań, możemy zaobserwować znaczną zmianę w kulturowym podejściu. Szukanie nie odbywa się już przez swatkę, nie jest aranżowane – bohater, pracujący w telewizji, organizuje casting podczas którego przesłuchuje kilkadziesiąt kobiet, które odczytują przygotowane przez niego role, wprowadzając tym samym metodę aranżowania spotkań w „ponowoczesność”. Większą część filmu stanowi zwizualizowany fantazmat głównego bohatera, oparty na głęboko zakorzenionym w świadomości społecznej obrazie tradycyjnej rodziny–widzimy Asami jako cichą, płochliwą i wstydliwą dziewczynę-dziecko. Potęguje to tylko szok związany z oglądaniem ostatnich scen w filmie, kiedy to młoda dziewczyna w okrutny sposób torturuje bohatera, odcinając mu kończyny „drutem, który z łatwością przecina skórę i ciało”. Agresja staje się tu kluczem do rozwikłania problemu samotności i nieumiejętności poradzenia sobie w straumatyzowanym przez wartości kulturowe społeczeństwie.

Kobieta w kinie grozy zmienia się i ewoluuje. Zmianę tę widać wyraźnie chociażby we wspomnianych na początku tej pracy oryginalnych wersjach remaków. Szczególnym przypadkiem jest film „Dark Water” Hideo Nakaty z 2002 roku. Obserwujemy tu zmagania matki w nierównej walce ze światem duchów. Duchy–reprezentowane przez małą dziewczynkę–żądne są towarzystwa. Rola matki, jej powinność, sprowadza się do ochrony dziecka nawet za cenę własnego życia. Dlatego tez na koniec decyduje się zostać na zawsze w świecie duchów, ratując tym samym życie córeczki. W filmie obserwujemy rozpad klasycznej rodziny. Matka jest rozwódką walczącą o prawa do opieki na swoją córką. Obie muszą przenieść się do taniego, obskurnego bloku. Leitmotivem filmu jest woda, która nie daje życia, ale jest źródłem rozkładu i zgnilizny, który powoli osacza bohaterki.
Wizja kobiety–matki w japońskim kinie grozy stanowi niezwykle eklektyczny obraz, zmieniający się wraz ze zmianami społecznymi. Śledząc kobiece postacie horroru kraju kwitnącej wiśni, odbywamy niezwykłą podróż, obserwując bohaterki uwięzione między powinnościami wobec rodziny, a ich pragnieniami, obrazy kobiet–predatorów, żądnych zemsty, czy wreszcie opiekuńcze wizje matek, dokonujących najwyższych poświeceń w imię rodzicielskiej miłości. Choć wizja rodziny nadal stanowi ważny punkt na mapie filmowej fabuły Japonii, trzeba zauważyć, że coraz częściej obserwujemy rozpad podstawowej komórki społecznej, niż jej rozkwit.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on Marzec 12, 2015 by in ART, Horror, Recenzja and tagged , , , , , , , , , , , .

Strachamam – Pinterest

Poster Perversion

Kocham dziwne kino

Kocham dziwne kino!

Panorama Kina

Cinema Frankenstein

Strach ma skośne oczy

Kategorie

Stracha Mam

Witaj w świecie grozy

DVD Commentary

From action movies to zombie flicks, sharing filmmakers' commentary on the films you love

AtmoWorks

A World Away, Worlds Within

The Dollar Horror Blog

A Celebration of All Things Spooky and Weird

Confessions Of A Christian Freak

[the various brain droppings, rants and general wackiness of Uncle NecRo]

Radio of Horror Blog

The Longest Running Horror Show in New England

Stigmatophilia's gore splattered corner of insanity.

Horror, Gore, Exploitation, Trash, Cult Movies; Reviews, Interviews, Music and More...

AnythingHorror.com

Horror Movies, Horror News, and So Much More

The Horrifically Horrifying Horror Blog

Inspiring ghouls of the fictional world of horror everywhere.

The B-Horror Blog

HORROR MOVIES: THE GOOD, THE BAD AND THE VERY, VERY UGLY...

Funky Jeff

Music&lifestyle worth writing about...

MAGIVANGA - magazyn kultury niepokornej

"Nigdy nie było dla mnie wystarczająco dziwnie." - Hunter S. Thompson

HORROR RISES FROM SPAIN

You Spanish horror podcast

Świątynia Krzyku

Poezja Kosmicznego Horroru

%d blogerów lubi to: