Stracha Mam

Witaj w świecie grozy

Mała apokalipsa

Temat pozaziemskiej inteligencji wizytującej naszą planetę nie jest niczym nowym w krótkiej historii kina. Zwykle myśląc o filmowych kosmitach przed oczami widza stają hordy plastikowych pulpowych stworów rodem z amerykańskich filmów lat 40, 50 i 60. Obrazy te mogą obecnie co najwyżej wywołać błogi uśmiech na twarzy, jednakże kiedyś były prawdziwym katalizatorem gęsiej skórki, czy zimnych dreszczy wywołanych strachem. Wyobrażenie obcej formy życia w amerykańskim kinie do lat 70 było jednoznaczne – oto pokraczne stwory wizytują Ziemię, tylko po to aby zostały złapane w migawce fotograficznego obiektywu, kiedy trzymając półnagą (ale broń Boże nie nagą) piękność, próbują jak najszybciej oddalić się razem z nią do swojego statku kosmicznego.  Dopiero remake klasycznego filmu Dona Siegela „Invasion of the Body Snatchers” zmienił nasze wyobrażenia na temat kosmicznych najeźdźców. To, co nie udało się w 56 roku, znakomicie wyszło w 78, kiedy to Kaufman w swojej wersji pokazał, że inwazja nie jest szalonym wymysłem naukowców, ale dzieje się tu i teraz. Tym samym w kosmicznej konwencji grozy pojawił się zupełnie nowy wątek. Obcy nie musiał już być potworem, nie musiał atakować załogi statku kosmicznego. Wyglądał za to jak my, mówił jak my i zachowywał się jak my. Film włożył kij w mrowisko społecznej homogeniczności – oto okazało się, że obcy są wśród nas i nie specjalnie się od nas różnią. W obrazie doszukiwano się licznych odwołań do fali AIDS, która pojawiła się nagle w świadomości społecznej pozornie purytańskich Amerykanów.

Znany ze swojego ciekawego video wkładu w biznes fonograficzny Jonathan Glazer, porywa się na adaptację bestsellerowej książki Michaela Fabera „Pod skórą”. W odniesieniu do Kaufmana, w swojej wersji opowieści o obcym idzie o krok dalej. Kosmici już nie chcą nad podbić, mają za to swój własny, upiorny plan.

Młoda dziewczyna przemierza rozdroża Szkocji, proponując przygodnie spotkanym mężczyzną podwózkę do domu. Dla tych, którzy się zgadzają, będzie to ostatnia przejażdżka w ich życiu…

strachamam, horror, horrorflickMichel Faber to postać powszechnie znana nie tylko czytelnikom na całym świecie, ale i fanom produkcji telewizyjnych. Zanim Glazer ogłosił gotowość do wyreżyserowania „Under the skin”, na adaptacyjną tapetę wskoczyła inna powieść Fabera. Był nią „The Crimson petal and the white”, który zamiast jednolitej formy, został zmieniony w mini serial wyprodukowany przez BBC. Podobnie jak w „Under the skin” autor osadził jako główną postać bohaterkę, wrażliwą prostytutkę Suger, która mimo wykazywania się wyjątkowym talentem pisarskim, jako kobieta upadła, nie miała szans na karierę literacką w XVIII-wiecznym Londynie, w którym rządziły zasady konwenansów, dobrego urodzenia i purytańskiej etykiety. Serial sprzedał się bardzo dobrze (podobnie jak książka) ze względu na swoją niebagatelną fabułę, ale i wzbudzająca ciekawość chimeryczną kreację Gillian Anderson, która przed kilka dosłownie minut wystąpiła w roli burdelmamy, a zarazem matki Suger.

strachamam, horror, horrorflick

Gilian Anderson w roli burdelmamy w mini serialu BBC „The Crimson petal and the white” (2011)

O adaptacji „Under the skin”zrobiło się głośno pod koniec 2012 roku, kiedy to do mediów trafiły pierwsze konkrety dotyczące scenariusza, oraz obsady. Tymczasem pomysł na film powstał już dziesięć lat temu (książka Fabera ujrzała światło dzienne w 2000 r.). Pierwotna wersja scenariusza zakładała pokazanie życia pary, która zostaje zdemaskowana jako kosmici żyjący na ziemi. W męską postać miał wcielić się Brad Pitt. Ta wizja scenariusza (którą trzy razy pisał Alexander Stuart) finalnie nie przeszła, zaś sama historia wróciła do książkowego oryginału. Zanim w główna rolę wcieliła się Scarlett Johansson twórcy brali pod uwagę całe zastępy młodych aktorek. Lista jest długa: od Gemmy Arterton’e, przez Evę Green, Megan Fox, January Jones, Abbie Cornish, Olivia Wilde, Amanda Seyfried, Blake Lively,  aż po Jessicę Biel. Ale ostatecznie wygrała Scarlett.

horror, horrorflick, strachamamTo własnie blond-włosa piękność o ponętnych kształtach stanowi pierwszy atut tego filmu. Scenariusz stanowi bowiem nie lada wyzwanie dla każdego aktora. Tekstu jest niewiele. Sama główna bohaterka odzywa się tylko wtedy, gdy musi zwabić swoje ofiary do odludnego domu. Wyjątek stanowi tu scena spotkania ze zniekształconym mężczyzną. Jest to jedyny moment kiedy alien spotyka równie wyalienowaną jednostkę i może być górą. Johansson znakomicie odnajduje się w roli „kobiety” nie należącej już do żadnego świata – nie jest już kosmitą, posiadając ludzkie ciało, nie jest jednak też człowiekiem, bo pomimo powierzchownego podobieństwa, nie mówi swoim językiem, nie zna ziemskiej kultury, a jak się później okazuje, brakuje jej także kilku cech fizycznych, bez których nie jest w stanie funkcjonować w ludzkim społeczeństwie. Wraz z główną bohaterką przeżywamy cały cykl jej bytności na naszej planecie. Od stawania się – kiedy w ogromnym zbliżeniu oglądamy produkcję ludzkiego oka, któremu towarzyszy powolna i mozolna nauka ludzkiego języka, przez łowy, aż po jej milczącą refleksję nad własną egzystencją i rozwiązanie akcji. Jest to zupełne odwrócenie tego co widzieliśmy na ekranie do tej pory. Okazuje się bowiem, że kosmici nie chcą zasiedlić naszej planety, nie chcą jej skolonizować, podbić, unicestwić rodzaju ludzkiego. Jedyne czego chcą to „uprawiać” ludzi, włączając ich do swojego łańcucha pokarmowego. Jednakże to, o czym nie powiedzieli swojej wysłanniczce, jest zdolność ludzi do myślenia, zabawy, radości życia. Kiedy kosmitka chce porzucić swoje monotonne zajęcie i wdać się w romans z mężczyzną poznanym w autobusie, okazuje się być niezdolna do miłości  w jej fizycznym sensie. Może wabić, ale nie doświadczać. Rozdarta między dwoma światami nie jest w stanie ani rozpocząć nowego etapu, ani wrócić do poprzedniego.

horror, horrorflick, strachamam„Under the skin” to film po prostu piękny. Widać tu doświadczenie i biegłość Glazera w posługiwaniu się filmowymi środkami wyrazu. To lata przesiedziane w „sali produkcyjnej” kiedy reżyser zajmował się tworzeniem teledysków dla takich artystów jak Radiohead, Massive Attack, Jamiroquai czy Nick Cave and the Bad Seeds, sprawiły, że dostajemy dzieło wyjątkowo plastyczne. Twórca przebiera w wysmakowanych środkach stylistycznych, dzięki czemu nic nie jest tu wprost, a część filmu widz musi sobie sam dopowiedzieć. Nie będzie ogromnego statku matki pojawiającego się nad Pałacem Holyrood, kosmici nie wyjdą z ogromnymi miotaczami promieni aby złapać swoje ofiary, zamiast tego reżyser oferuje nam dyskretne podróże ciemnymi tunelami, które kończą się wejściem w różnokolorowy blask, czarną odblaskową taflę świecącej podłogi na której rozgrywa się taniec ofiary-mężczyzny i kobiety-modliszki, czy filmowana w szkockich lasach, lub nad brzegiem rozszalałego morza samotna postać kosmitki. Film to prawdziwa uczta dla oka. Każdy kadr stanowi tu małe arcydzieło, które łącząc się dają nam niezapomniane półtora godziny.

horror, horrorflick, strachamamJonathan Glazer swoim „Under the skin” jest jak świeży powiew na pustyni kina sci-fi oraz obrazów grozy. Okazuje się, że film o polowaniu na na ludzi wcale nie musi mieć wielkiego budżetu, wartkiej akcji czy rozbudowanych dialogów. Oglądając ten obraz nasunęła mi się refleksja na temat książki Konwickiego (stąd tytuł artykułu), bo oto na naszych oczach rozgrywa się dramat. Dramat cichy, spokojny i bardzo prywatny. Jest to opowieść o istocie „nie z tego świata”, która jednak w tym świecie szuka zrozumienia, i pomimo złych moralnie występków, ciężko odmówić jej współczucia i empatii. O ile w wersji książkowej Faber szokował widza bardzo dokładnym opisem poszczególnych procesów przetwarzania mięsa, o tyle Glazer woli niedopowiedzenie. Podobnie jest z zakończeniem historii. Czytając „Under the skin” miałem wrażenie, że autor miota się, nie bardzo wiedząc jak zakończyć swoja książkę. Tymczasem Glazer ma bardzo dobrze sprecyzowany kierunek w którym podąża. Oby więcej twórców przyjęło obrało podobną drogę.

Komu polecam:

– fanom lynchowskiej stylistyki

– zagorzałym fanom nastrojowych filmów

– amatorom niedopowiedzeń

Komu nie polecam:

– poszukiwaczom sensacji, szybkiej akcji

– fanom gore

– entuzjastom mocno rozbudowanych dialogów

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on Lipiec 3, 2014 by in Horror, Recenzja and tagged , , , , , , .

Strachamam – Pinterest

Poster Perversion

Kocham dziwne kino

Kocham dziwne kino!

Panorama Kina

Cinema Frankenstein

Strach ma skośne oczy

Kategorie

Stracha Mam

Witaj w świecie grozy

DVD Commentary

From action movies to zombie flicks, sharing filmmakers' commentary on the films you love

AtmoWorks

A World Away, Worlds Within

The Dollar Horror Blog

A Celebration of All Things Spooky and Weird

Confessions Of A Christian Freak

[the various brain droppings, rants and general wackiness of Uncle NecRo]

Radio of Horror Blog

The Longest Running Horror Show in New England

Stigmatophilia's gore splattered corner of insanity.

Horror, Gore, Exploitation, Trash, Cult Movies; Reviews, Interviews, Music and More...

AnythingHorror.com

Horror Movies, Horror News, and So Much More

The Horrifically Horrifying Horror Blog

Inspiring ghouls of the fictional world of horror everywhere.

The B-Horror Blog

HORROR MOVIES: THE GOOD, THE BAD AND THE VERY, VERY UGLY...

Funky Jeff

Music&lifestyle worth writing about...

HORROR RISES FROM SPAIN

You Spanish horror podcast

Świątynia Krzyku

Poezja Kosmicznego Horroru

%d blogerów lubi to: