Stracha Mam

Witaj w świecie grozy

Zwierciadło pęka w odłamków stos

strachamam, horror, horrorflick

„Zerwana nić jak cienki włos,
Zwierciadło pęka w odłamków stos,
,,Klątwa nade mną”, krzyczy w głos
Pani z Shalott.”

Tematyka przeklętych przedmiotów zdaje się być czarnym koniem japońskiej kinematografii grozy. Azjaci lubują się w duchach, które dręczą swoje ofiary objawiając się poprzez manifestację swoich sił za pośrednictwem najróżniejszych obiektów. Standardowy scenariusz jest tu taki, że przedmiot przyjmuje nadnaturalne właściwości po śmierci swojego właściciela, który nie załatwił swoich spraw za życia – cele tychże spraw zawsze są nikczemne. W ten sposób straszyła na już peruka w filmie „The Wig” z 2005 roku, diabelska wiolonczela w „Chello” również z 2005 roku, czy najbardziej rozpoznawalna spośród niekończącej się listy upiornych narzędzi kaseta video, zawierająca offowy film krótkometrażowy, który zabijał w siedem dni od projekcji w filmie „Ringu”. Jednakże strachu przed obiektami posiadającymi mordercze skłonności należy doszukiwać się jeszcze w dużo wcześniejszych dziełach, bynajmniej nie filmowych, pełniących głównie funkcje dydaktyczną, jak pamiętna bajka Andersena „Czerwone buciki”, które tego kto je włoży potrafiły „zatańczyć” na śmierć, mityczne „Złote runo”, które mimo swojej wartości ściągało nieszczęście na swojego właściciela, czy biblijny złoty cielec. Europejskie i amerykańskie kino grozy reprezentowane jest przede wszystkim przez brytyjski „Hellraiser” Cliva Barkera, który doczekał się kontynuacji w postaci wieloodcinkowej serii, opowiadający historię przeklętej kostki, która po otwarciu sprowadza na ziemię wysłanników piekła – Cenobitów. Drugą, nieco mniej znaną produkcją jest twór Tooba Hoopera w postaci przynoszącej śmierć „Maglownicy” (1995), oraz wariacji na jej temat (np. nieudolna, niskobudżetowa próba kontynuacji”Mengler Reborn”). W ciągu ostatnich lat temat morderczych obiektów zaczął niejako wracać na amerykańską tapetę – a może zwyczajnie wkroczył na nią po raz pierwszy – w każdym bądź razie w 2012 roku zobaczyliśmy mało udaną wariacje na temat żydowskiej legendy o dybuku, który zamknięty w drewnianej skrzynce powoli przejmował kontrolę nad Em, młodą właścicielką przedmiotu (przypomnę, że dla polskiego widza film mógł być bardziej komedia bowiem skrzynka krzyczała po polsku ale z amerykańskim akcentem).

Schematyczność filmów dotykających tematu opętanych przedmiotów jest tak przestrzegana, że wydawać się może, że w tym temacie nic już nie da się zrobić. Nowy właściciel w jakiś sposób staje się właścicielem przedmiotu – czy to znajduje go na ganku domu („Dead silence”), czy to otrzymuje go w prezencie („Childs play”), czy też kupuje go na targu staroci (wspomniane już „Possesion”). Cele przedmiotu są zwykle dwojakie, albo wysysa życiową energię ze swojego właściciela, albo tez bezpośrednio dąży do jego śmierci. I tu, nagle na polu kina grozy pojawia się Mike Flanagan, który zadaje kłam standaryzacji tematyki obłożonych anatemą przedmiotów swoim ostatnim dziełem „Oculus”, które opowiada historie przeklętego lustra

Fabuła opiera się na próbie dowiedzenia niewinności brata przez jego siostrę. Kobieta wierzy, że zbrodnie z przeszłości zostały popełnione przez siły nadprzyrodzone.

strachamam, horror, horrorflick

„Oculus” stanowi rozwinięcie krótkometrażowego projektu Mika Flanagana z 2006 roku „Oculus: Chapter 3 – the man with the plan”. W tym niskobudżetowym shorcie obserwowaliśmy eksperyment przeprowadzony przez Scotta Grahama, który zamknięty w białym pokoju weryfikował doniesienie na temat przeklętego lustra. Wszystko było nagrywane przez kilka ustawionych w pomieszczeniu kamer o niezależnym zasilaniu, zaś co godzinę dzwonił do niego jego współpracownik aby sprawdzić czy nic mu nie jest. W siedem lat później Flanagan zdobył sponsorów w postaci firmy Bloomhouse Production, należącej do Jamesa Bloma, który stoi za takimi hitami kinowymi jak „Paranormal activity”, czy „The Purge”. Tym jednak razem, w odróżnieniu od prostych jak drut scenariuszów należących do Bloomhousa, „Oculus” wsadza stopę w lekko uchylone drzwi niebanalnej kompozycji. Film zaskakuje nie tylko scenariuszem, ale przede wszystkim formę.

strachamam, horror, horrorflickFabuła filmu podzielona została na dwie części. Z jednej strony oglądamy to co teraźniejsze, z drugiej zaś losy bohaterów oddalone o piętnaście lat wcześniej. Obie linie fabularne idą symultanicznie łeb w łeb aż do finalnego spotkania. Zabieg ten znamy chociażby z trzech serii amerykańskiego mini serialu „Damages” z Glenn Close w roli głównej. Ale Flanagan idzie o krok dalej. Jego historie z czasem zazębiają się na tyle, że widz sam nie wie czy to co ogląda dzieje się w teraźniejszości, przeszłości, czy też jest to miks halucynacji wywołanych przez przeklęte zwierciadło, a może to sami bohaterowi imaginują sobie widziadła pod wpływem wyobraźni? I to zapewne stanowi największy atut tego filmu. Widać, że reżyser wie co robi. Na wymyślenie kadrów miał ponad siedem lat, i wykorzystał je po mistrzowsku. Jednak nie jest to jedyna mocna strona tej produkcji.

strachamam, horror, horrorflickDrugim atutem „Oculusa” jest niesamowita umiejętność reżysera do stworzenia faktycznego nastroju grozy. Jest to groza niezwykle wysublimowana. Reżyser zamiast oblewać nas hektolitrami krwi, tak znamiennymi dla ostatnich remaków, w których stylistyka klipów video, miesza się z gore i biegającymi pół nagimi nastolatkami, wybiera najpierw dyskretną grę światła i cienia, aby stopniowo coraz bardziej szokować widza coraz bardziej śmiałymi rozwiązaniami fabularnymi. Już na początku widzimy bohaterkę filmu, której wydaje się, że coś poruszyło się w odbijanym w lustrze obrazie. Zmusza nas to do szerszego otworzenia oczu – czy cos tam faktycznie sie poruszyło? Później jest już tylko lepiej.

Poniżej: Wypowiedź Stephena Kinga po projekcji „Oculusa” – „Widziałem screen Oculusa i uwielbiam go. Bardzo straszny. Chyba nigdy już nie zjem jabłka”

strachamam, horror, horrorflickFlanaganowi udaje się jeszcze jeden zabieg. Jest to coś na co wielu reżyserów kina grozy porywa się jak z motyka na słońce. Temat wydaje się niejako oklepany, a jednak realizacja go przysparza wielu kłopotów. Chodzi tu o sam fakt istnienia rzeczy nadprzyrodzonych, oraz argumentacji popierającej/przeciwstawiającej się ich istnieniu. Spotykają się tu bowiem dwie osobowości, które niczym dwugłowy Janus snują swoją wersję opowieści, widząc ją na dwa różne sposoby mimo, że pozornie obie uczestniczyły w tych samych wydarzeniach. Jest to wersja dychotomiczna wersja wydarzeń na planie brat – siostra, gdzie on jest zatwardziałym racjonalistą, zaś ona trzyma się nadprzyrodzonej wersji wydarzeń. Reżyser po mistrzowsku przedstawia nam dwie linie obrony, przez co momentami jesteśmy w stanie uwierzyć w to, że siostra pomyliła się, i że lustro jednak nie jest przeklęte.

W ostatnich latach amerykańscy twórcy horroru serwowali nam głównie odgrzewany kotlet, czasem krwawy, czasem znów w postaci mało strawnej gumowej podeszwy. „Oculus” również ma swoje słabsze strony. Jest nią na pewno słaba gra aktorska, zwłaszcza po stornie męskiego bohatera, albo momentami naiwne dialogi. Są one jednak niczym w porównaniu z zaskakująca i nietuzinkową fabułą i kompozycją filmu. „Oculus” to jedno z największych zaskoczeń roku, a zarazem jeden z najlepszych filmów grozy ostatnich lat. Patrząc na dużą ilość nieprzychylnych komentarzy internautów, można go już teraz nazwać jednym z najbardziej niedocenionych filmów. A szkoda. Mam tylko nadzieję, że nazwisko Flanagana nie zniknie z i tak już ubogiej mapy filmowego horroru, jak to się stało chociażby z jedną z największych nadziei gatunku lat ubiegłych – Neilem Marshallem – który po zrealizowaniu doskonałych „Dog Soldiers” oraz „Zejścia”, rzucił się w wir miernych produkcji post apokaliptycznych („Dooms day”) czy historycznych („Centurion”).

Komu polecam:

– fanom nieoczywistych rozwiązań fabularnych

– wielbicielom filmów o przeklętych przedmiotach

– osobom stawiającym na atmosferę, kosztem wartkiej akcji

Komu nie polecam:

– fanom gore

– fanom wartkiej akcji

– tym, dla których fabuła stoi na drugim planie po scenach sukcesywnego zabijania kolejnych członków intrygi

Reklamy

2 comments on “Zwierciadło pęka w odłamków stos

  1. Mariusz
    Czerwiec 30, 2014

    O straszącej peruce ani o wiolonczeli nie słyszałem wcześniej. Ale nic mnie już nie zdziwi, wyobraźnia twórców horrorów nie zna granic. Skoro była już mordercza opona czy choćby wspomniana w recenzji maglownica (to chyba według S. Kinga) to już wszystko jest możliwe. Nie należy takich filmów lekceważyć, bo czasem mogą powstać prawdziwe perły gatunku, jak wspomniany w tekście „Hellraiser”, jeden z moich ulubionych horrorów (ale nadal nie obejrzałem sequeli).
    „Oculusa” nie widziałem, może obejrzę, lustro to dość ciekawy obiekt do filmowania, może zaintrygować.
    Nie zgodziłbym się z ostatnim zdaniem: według mnie „Centurion” to znakomity film.

    • pannaturalny
      Lipiec 3, 2014

      Przeklęte przedmioty niosą ryzyko mocnego spłycenia fabuły filmu – praktycznie scenariusz jest defaultowo stworzony – jest przedmiot, jest nabywca, przedmiot próbuje przejąć kontrolę/mordować, następuje rozwiązanie akcji – dobro wygrywa. Sztuką jest stworzenie alternatywnego scenariusza dla oklepanej historii – w „Oculusie ” udaje się to znakomicie.
      Co do „Centuriona” – wołanym aby Marshall pozostał przy horrorach – „Descent” to jeden z najlepszych obrazów grozy ostatnich lat. Chociaż jak mówią plotki, kręci on własnie remake „Troll huntera”. Czekamy w napięciu 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on Czerwiec 25, 2014 by in Horror, Recenzja and tagged , , , , , .

Strachamam – Pinterest

Poster Perversion

Kocham dziwne kino

Kocham dziwne kino!

Panorama Kina

Cinema Frankenstein

Strach ma skośne oczy

Kategorie

Stracha Mam

Witaj w świecie grozy

DVD Commentary

From action movies to zombie flicks, sharing filmmakers' commentary on the films you love

AtmoWorks

A World Away, Worlds Within

The Dollar Horror Blog

A Celebration of All Things Spooky and Weird

Confessions Of A Christian Freak

[the various brain droppings, rants and general wackiness of Uncle NecRo]

Radio of Horror Blog

The Longest Running Horror Show in New England

Stigmatophilia's gore splattered corner of insanity.

Horror, Gore, Exploitation, Trash, Cult Movies; Reviews, Interviews, Music and More...

AnythingHorror.com

Horror Movies, Horror News, and So Much More

The Horrifically Horrifying Horror Blog

Inspiring ghouls of the fictional world of horror everywhere.

The B-Horror Blog

HORROR MOVIES: THE GOOD, THE BAD AND THE VERY, VERY UGLY...

Funky Jeff

Music&lifestyle worth writing about...

HORROR RISES FROM SPAIN

You Spanish horror podcast

Świątynia Krzyku

Poezja Kosmicznego Horroru

%d blogerów lubi to: