Stracha Mam

Witaj w świecie grozy

Powrót marnotrawnego

O tym, że twórczość Briana de Palmy jest eklektyczna, nierówna i transgatunkowa wie każdy miłośnik kina. To, że filmografia reżysera w ostatnich latach obniżyła loty a wartość jego filmów to historia znana z lekcji fizyki i pudełka zjeżdżającego po równi pochyłej, również nie stanowi tajemnicy poliszynela. De Palma po rozpoczętych w 1996 roku przedziwnych voyagy w niezbadane do tej pory przez niego rejony kinematografii przepadł z kretesem. Ojciec „Scareface” po znakomitym „Życiu Carlita” dał się porwać dziecięcym uwielbieniom oddając w nasze ręce sensacyjna szmirę z Tomem Curusiem w roli głównej i złym ojcem Angeliny Jolie, Jonem Voightem na supporcie. Potem było już tylko gorzej a „Misja na Marsa” była prawdziwym gwoździem do trumny po którym reżyserowi było bardzo trudno się podnieść. A przecież największe dzieła De Palmy to okres lat siedemdziesiątych, kiedy to niepodzielnie królował nad domeną erotycznych dreszczowców. Poza suspensem, psychologiczną grą, zaburzeniami umysłu i pociągiem do seksualnych dewiacji, twórca prowadził tak znamienny w jego późniejszych filmach zabieg polegający na podzieleniu ekranu i pokazaniu symultanicznie toczącej się akcji. Do tej pory scena w której Dominique (Margot Kidder) dźga nożem Phillipa (Lisle Wilson), który pisze swoją krwią na szybie napis „pomocy” a z przeciwległego okna młoda dziennikarka Grace (Jennifer Salt) próbuje zadzwonić na policję, mrozi krew w żyłach. Od premiery „Sisters” minęło już 40 lat, a reżyser po szeregu nieudanych projektów, postanawia wrócić do tego na czym zna się najlepiej. Do erotycznego dreszczowca.

„Passion” to historia pracujących w międzynarodowej agencji reklamowej dwóch pięknych kobiet –  bezwzględnej Christine (w tej roli Rachel McAdams) i jej utalentowanej protegowanej Isabelle (Noomi Repace). To co zaczyna się jako niewinny flirt między bohaterkami szybko przeradza się w walkę o władzę i sukces, czego rezultatem jest podkradanie pomysłów, publiczne upokorzenie a w końcu…morderstwo.

De Palma nie lubi korporacji. Widać to od pierwszych sekund filmu i mimo, że nie jest to główna oś fabuły, reżyser skutecznie wbija nam co jakiś czas szpilę przypominającą kim są ludzie, których podglądamy w tej produkcji. A są to faktycznie walczące o supremację „korpo-szczury”, nie wahające się przed kradzieżą, szantażem i poniżeniem innych. Reżyser wyciąga wszystkie najgorsze stereotypy dotyczące pracowników międzynarodowych firm, uwydatnia je przejaskrawiając i pokazuje widzowi jak trudno jest odnaleźć się w środowisku wielkiej finansjery. Już samo hasło pojawiające się kila razy w filmie pokazuje jakie są reguły tej gry – „No backstabbing. Just business.” Jeśli nie rozpychasz się łokciami – przegrywasz. Warto tu chociażby wspomnieć krótką, i teoretycznie niewiele wnoszącą poboczną scenę w której Christine rozmawia z jednym z pracowników. Kiedy ten mówi, że nie zdąży z raportem, blondynka pyta „czy ona ma to zrobić?” – „nie” odpowiada speszony pracownik – „tak myślałam” – mówi Christine – „bo jak na razie to twoja praca”.

„Passion” to (przynajmniej technicznie) królestwo dychotomii. Widzimy dwie kobiety, z których jedna, niczym kopciuszek, wkracza do świata sławnych i bogatych, zaś druga jest księciem i bestią w jednej osobie. Życie Christine, znajdującej się na wyżynach agencyjnej hierarchii, to przerysowana bajka. Wszystko tu jest złote i białe. Jej dom to istne Bizancjum (obok wanny stoją białe brzozy a salon stylizowany jest na greckie atrium!). Kicz i przerost formy dominują niemalże w każdym miejscu w którym pojawia się piękna blondynka. Z kolei Isabelle to skromna pomocnica. Jej atrybuty to zapięty pod samą szyję czarny kołnierzyk i skórzana purytańska torba. Sam film również możemy podzielić na dwie części. Idylliczna, pierwsza część obrazu pełna jest kolorów, lekkiej muzyki i perfekcyjnych kadrów. Zabawa zaczyna się gdy jedna z kobiet sięga po leki nasenne. Kadry nienaturalnie wydłużają się, na ścianie odbijają się przyćmione światło wpadające przez lekko zasunięte rolety, muzyka staje się ciężka i przytłaczająca. Odrealniony i senny klimat rodem z rasowego filmu noire.

Dodatkowo reżyser wraca do podziału ekranu. Jest to zabieg zapomniany w filmie, a znakomicie sprawdzający się w przypadku tworzenia niebagatelnej intrygi, bo taką właśnie jest historia dwóch różnych bohaterek. Scena w której jedna z heroin ogląda balet do muzyki Claude Debussego („Prélude à l’Après-midi d’un faune”) a druga walczy z wkradającym się do jej mieszkania mordercy, jest znakomita właśnie dzięki wprowadzeniu podziału kadru na dwie części (nie wspominając już o tym, że utwór ten jest niesłuchanie akuratny w stosunku do wizji morderstwa). Symultaniczna akcja rozdziela tym razem kulturę wysoką od niebezpiecznej gry między żądną erotycznych przygód bohaterką a jej przyszłym oprawcą (i znów wspomniana przez mnie dychotomia).

I tu pojawia się (niestety) mój pierwszy zarzut. Nie jest on skierowany wprost w De Palmę ale w Motion Picture Association of America. Otóż od jakiegoś już czasu twórcy w obawie przed otrzymaniem znaczka symbolizującego treści niewłaściwe dla młodego odbiorcy, zmuszeni są tworzyć filmy bez scen seksu. Nagie piersi odeszły na zawsze z kina, bowiem ci, którzy liczą na wysokie wyniki z box officów muszą tworzyć filmy, które może oglądać młodzież (dalej możemy zobaczyć seks w telewizji, a konkretnie w serialach, gdyż tacy tytani małego ekranu jak HBO nie musza przejmować się znacznikiem dostępności wiekowej – wystarczy popatrzeć na „True blood”, gdzie seks praktycznie nie schodzi z wizji). Efekt jest taki, że dostajemy thriller erotyczny bez scen erotycznych. Szkoda, bo takie sceny mogłyby pogłębić i tak już mocno zgnębione postacie w filmie.

Drugi zarzut, który nieco obniżył wartość tego filmu w moich oczach, tyczy się „zapożyczenia” De Palmy. „Passion” to nic bowiem innego niż remake. I to całkiem młodej produkcji. „Love crime” to ostatni film Alaina Corneau z 2010 roku. Historia jest identyczna („Passion” to wierna kopia scenariusza Corneau) a w postacie Christine i Isabelle wcieliły się odpowiednio Kristin Scott Tomas i  Ludivine Sagnier. Wersja De Palmy jest bez wątpienia bardziej nowoczesna, naszpikowana gadżetami i nowinkami technologicznymi. A jednak słowa pozostają te same. Kto wypadł lepiej? Ocenę zostawiam wam.

„Passion” to znakomity dreszczowiec. Mimo amerykańskiego reżysera można go porównać do rasowego, europejskiego giallo.  Co więcej, ja miałem wrażenie, ze morderstwo nie stanowi głównego tematu tego filmu. Ilość odniesień do wcześniejszej twórczości reżysera oraz innych twórców jest spora i dla wytrawnego kinomaniaka staje się to okazją do wspaniałej zabawy w filmowego detektywa. Film to również swoista, upiorna satyra obecnego konsumpcjonizmu w którym, jak się okazuje, dalej nie umierają potrzeby – miłości czy zemsty. Ulegają one natomiast zmianie. Miłość staje się towarem, który bohaterowie filmu nabywają na drodze różnych transakcji, zaś zemsta to nie klasyczny mord czy spisek, ale wysyłanie maili z służbowego komputera albo nagrywanie kompromitujących filmów na komórkę. Jedyne co pozostaje niezmienne to sumienie, od którego nie ma ucieczki. „Passion”nie jest być może dziełem na miarę „Dressed to kill” albo „Blow up”, ale jest zręcznie zrobionym kinem z dreszczykiem. Gorąco polecam.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on Październik 16, 2013 by in Horror, Recenzja and tagged , , , , , , .

Strachamam – Pinterest

Poster Perversion

Kocham dziwne kino

Kocham dziwne kino!

Panorama Kina

Cinema Frankenstein

Strach ma skośne oczy

Kategorie

Stracha Mam

Witaj w świecie grozy

DVD Commentary

From action movies to zombie flicks, sharing filmmakers' commentary on the films you love

AtmoWorks

A World Away, Worlds Within

The Dollar Horror Blog

A Celebration of All Things Spooky and Weird

Confessions Of A Christian Freak

[the various brain droppings, rants and general wackiness of Uncle NecRo]

Radio of Horror Blog

The Longest Running Horror Show in New England

Stigmatophilia's gore splattered corner of insanity.

Horror, Gore, Exploitation, Trash, Cult Movies; Reviews, Interviews, Music and More...

AnythingHorror.com

Horror Movies, Horror News, and So Much More

The Horrifically Horrifying Horror Blog

Inspiring ghouls of the fictional world of horror everywhere.

The B-Horror Blog

HORROR MOVIES: THE GOOD, THE BAD AND THE VERY, VERY UGLY...

Funky Jeff

Music&lifestyle worth writing about...

HORROR RISES FROM SPAIN

You Spanish horror podcast

Świątynia Krzyku

Poezja Kosmicznego Horroru

%d blogerów lubi to: