Stracha Mam

Witaj w świecie grozy

Kino nieczyste czyli wprowadzenie do homo horroru

Kino queerowe wydaje się być domeną kina gatunkowego. Ekranowi homoseksualiści świetnie czują się w dramatach, ekranizacjach literackich, czy lekkich komediach obyczajowych. A jednak w czasach gdy przestawienie nieheteronormatywności na wielkim ekranie stanowiło temat tabu, jednym z najlepszych nośników ukrytych przekazów homozachowań stał się gatunek, który na pozór nie był kojarzony z homotematyką. Historia romansu querrowego kina z filmem grozy, to także zgrabny trójkąt stworzony w wespół, w zespół z adaptacja literacką. Opowieść o filmowej adaptacji opowiadania „Carmilla” Sheridana Le Fanu to historia wykluczenia, marginalizacji, ale i ewolucji wizji lesbijskich wampirów w kinie.

Początki sztuki filmowej nie były proste. Kino i film traktowane były jako ciekawa nowinka, swego rodzaju jarmarczna rozrywka, która faktycznie miała ciekawą formę ale nie mogła nawet aspirować do wejścia do kręgu kultury wysokiej.  Okres takiego pojmowania kina kończy się wraz z rokiem  1917, zamykając jednocześnie okres tak zwanego kina prymitywnego.

Po okresie kina prymitywnego rozwój filmu nabiera dynamicznego tempa. Kino fascynowało ludzi. Dawało możliwość zaspokojenia ciekawości bez ponoszenia konsekwencji prawnych jak i moralnych. Kłania się tu teoria Michaela Focault (podjęta po raz pierwszy u Jeremiego Banthama), którą opublikował w swojej książce „Nadzorować i karać. Narodziny więzienia”. Autor odwoływał się do koncepcji Panopticonu – więzienia idealnego – w którym więźniowie nie wiedzą że są obserwowani (a są przez cały czas). Wraz z rozwojem kina po drugiej stronie kamery a więc w roli reżyserów stają różna wybitne jednostki. Dzięki nowemu wynalazkowi swoje wizje mogą realizować pisarze, malarze, artyści. Ludzie zaczynają przeżywać emocje pojawiające się pod wpływem raczkującego kina gatunkowego. W kinach słuchać salwy śmiechu pod wpływem oglądanych komedii, płacz podczas projekcji dramatów, serie „ochów” i „achów” przy wyświetlanych romansach. Jest to również moment narodzin horroru, kina grozy.

Poniżej: Szkice oraz model panopticonu.

Horror (łac. strach, groza), tak ja i kino, wraz z biegiem czasu zmieniał się i ewoluował. Początkowo jego zadanie było proste – wzbudzić w widzu grozę, która z perspektywy psycholohgii, pojawia się gdy nasz mózg chce nas przed czymś ostrzec. Można więc przyjąć, że strach – mimo dominującego uczucia dyskomfortu – jest czymś pozytywnym.  Taka też był początkowa rola horroru, który wziął na swoje barki znane ze średniowiecznego „danse macabre” funkcje społecznego moralitetu. Z biegiem lat ta funkcja stała się służalczą wobec innej. Na pierwszy plan bowiem wysunęło się zadanie edukacyjne. Horror paradoksalnie miał nie tyle straszyć, ile wychowywać i uczyć, i to na dwóch poziomach – behawiorystycznym oraz moralnym. Z jednej strony wskazywał właściwą drogę postępowania na zasadach teorii racjonalnego wyboru. Każdy entuzjasta kina grozy wie, że podczas ucieczki przed uzbrojonym w broń białą mordercą, nigdy nie uciekamy ani do piwnicy, ani na strych – wiemy bowiem co stało się z tymi, którzy w te rejony próbowali uciec. Z drugiej strony horror prezentuje nam pełna gamę zakazów i nakazów moralnych, za których złamanie bohaterom przychodzi zapłacić najwyższą cenę. W imię tej zasady jeśli widzimy na ekranie parę palącą skręta, to możemy być pewni, że jest to ostatnia scena w której widzimy ich żywych. Podobnie ma się sprawa ze spożywaniem alkoholu, seksem przedmałżeńskim, czy aktami wandalizmu. Okazuje się więc, że gatunek, który w teorii jest najbardziej otwarty na eksperymenty i nowinki techniczne, jest jednym z najbardziej purytańskich.

Poniżej: Przykładowa sekwencja pogoni i ucieczki stworzona na przykładzie sceny z filmu „Evil Dead” (1987).

Początki horroru przypadają na okres niemieckiego ekspresjonizmu. Pojawiają się wtedy jedna z najbardziej rozpoznawalnych produkcji grozy, jak „Nosferatu – symfonia grozy” (1922) Friedricha Murnau, „Golem” Wagnera czy „Gabinet doktora Caligari” Roberta Wiene z 1920 roku. Jednocześnie bardzo powoli rozpoczyna się żmudny rozwój kina queerowego. Być może rozwój jest nie do końca dobrym słowem, bowiem mało który reżyser odważył się włączyć homotematykę do swojego dzieła, w obawie przed wywołaniem obyczajowego skandalu, czego rezultatem mogły być nie tylko zamknięte drzwi do kariery, ale też ostracyzm społeczny, a nawet całkowite wykluczenie. Queerowe wątki jeśli już więc się pojawiały, to stanowiły dyskretny dodatek do głównej fabuły, często o komediowym charakterze. Za pierwszy film o tematyce homo uznaje się (lub raczej spekuluje bowiem film jest homowytworem z przypadku – głównym założeniem etiudy była bowiem chęć wprowadzenia dźwięku do filmu niemego) powstały w 1894/1895 roku obraz pochodzący ze studia Edisona. Przedstawia on dwóch tańczących ze sobą mężczyzn w takt piosenki „Song of the Cabin Boy”. Film nazywa się „The Gay brothers”, co być może brzmi dość jednoznacznie, a jednak do tej pory znawcy dywagują nad rzeczywistym charakterem tej produkcji. Trzeba mieć na uwadze, że homoseksualizm nie był znormalizowanym faktem w świadomości opinii społecznej. Musimy pamiętać, że zaledwie dwadzieścia lat wcześniej Oskar Wilde odsiadywał swój wyrok za sodomię, a Colette była więziona przez swojego męża, który kazał jej pisać „Klaudynę” a następnie wydawał ja pod swoim nazwiskiem.

Pierwszym oficjalnym filmem o tematyce nieheteronormatywnej jest niemiecka produkcja „Inaczej niż inni” („Anders als die Andern”) z roku 1919. Dzieło opowiadało historię szantażu skrzypka z uwagi na jego preferencje seksualne. Film pokazywał ciężar bytowania dyskryminowanej grupy i nie przedstawiał ją koniec końców w pozytywnym świetle (skrzypek zostaje zdemaskowany, jego kariera dobiega końca, a on sam popełnia samobójstwo). Nie trzeba było czekać długo na odzew krytyki. Film został zakazany, a wszystkie jego kopie zniszczone. Wszystkie poza jedną. Jakimś bowiem cudem reżyser, Richard Oswald ukrył fragmenty oryginału, a następnie zlepił je znów w całość tworząc nowe działo o tytule „Prawa miłości” („Gesetze der Liebe „)1927. Reakcja strażników prawości była znów natychmiastowa. Film został zbanowany, a jego wszystkie kopie zniszczone. Ale i tu opatrzność czuwała nad dziełem, a sama historia powtórzyła się. Jedyna kopia filmu jakiś cudem przetrwała, zaś w latach 70. muzeum Filmu w Monachium zrekonstruowało film.

Jak to zatem możliwe aby społecznie potępiana tematyka oraz wyznający purytańskie wartości gatunek spotkały się? Stało się to za sprawą krótkiej gotyckiej noweli autorstwa Irlandczyka Jospeha Sheridana Le Fanu’a (który tworząc dzieło zapewne nie przypuszczał, że przyczyni się do propagowania tematyki lesbijskiej). „Carmilla” ukazała się w 1872 roku (25 lat przed ukazaniem się „Draculi” Stokera) i na zawsze zmieniła wizję wampira w literaturze. Do tej pory upiór był przedstawiany jako mroczny książę, emanująca zwierzęcą seksualnością postać wracająca zza grobu by nocą szukać swoich ofiar wśród niewinnych dziewcząt, pobudzając tym samym erotyczne fantazje uwięzionych w okowach mieszczańskiej purytańskości czytelników. Le Fanu stworzył zupełnie odmienną koncepcję wampira i jego seksualnego magnetyzmu. W jego opowieści mężczyźni są zmarginalizowani do tego stopnia, że nie maja praktycznie żadnego wpływy na sama fabułę. Za to wszystkie męskie role biorą na sobie kobiety. Mamy tu dwie bohaterki – tajemniczą, starszą i doświadczoną Carmillę, oraz jej oddana uczennicę Laurę. Tytułowa Carmilla stała się archetypem nieheteronormatywnego wampira epatującego seksualnym magnetyzmem.

„Westchnęła, a jej czarne, piękne oczy wpiły się we mnie. By rzec prawdę, i ja czułam niepojęty pociąg ku pięknej nieznajomej. Odczuwałam działanie owej „osobliwej mocy”, ale jednocześnie coś mnie od niej odpychało. Jednak w tym chaosie uczuć pociąg zdecydowanie przeważał. Nieznajoma zaciekawiła mnie i podbiła; była tak piękna, tak nieopisanie ujmująca!”  

Poniżej: Ilustracje pochodzące z pierwszego wydania „Carmilli”.

Nic więc dziwnego, że „Carmilla” stała się przedmiotem licznych filmowych adaptacji. Pierwsze kroki w celu przeniesienia książki na srebrny ekran były jednak co najwyżej nieśmiałe. Pionierem w przekładzie książki na film okazał się być Carl Theodor Dreyer, kręcąc w 1932 roku „Vampyr’a”. Co ciekawe mimo jasnych nawiązań reżyser, tak bardzo chciał wyzbyć się konotacji z „Carmillą”, że ograbił oryginalna historię z wszelkich lesbijskich odwołań, a w napisach końcowych możemy zauważyć tylko adnotacją dotyczącą odwołania do tomiku opowiadań Le Fanu „In a glass darkly” w którym po raz pierwszy „Carmilla” się ukazała.

Kolejne ekranizacje w bardzo pobieżny sposób dotykały sfer seksualności wampirzycy i jej kochanki (o ile w ogóle). Temat kobiecej miłości jako temat tabu był sumiennie pomijany a nawet usuwany z wrażliwego, narażonego na zepsucie widoku opinie społecznej. Trzeba było czekać wiele lat aby filmowa opowieść o „Carmilli” nabrała rumieńców.

Obrazem w którym nie musimy dopowiadać sobie niczego na temat preferencji seksualnych „Carmilli” jest film Rogera Vadima z roku 1960 „I umrzeć z rozkoszy”(występuje także pod tytułem „Blood and roses”). Pierwsze sceny dotyczą zazdrości. Jest to zazdrość młodej bohaterki , nomen omen Carmilli, która nie może pogodzić się z tym, że jej przyjaciółka, w której Carmilla skrycie się podkochuje wychodzi za mąż. Skołowana heroina trafia na cmentarz, gdzie w jednym z grobowców spotyka swoją przyszłą wampirzą kochankę. Film w cudowny, liryczny sposób pokazuje wampiryczny, kobiecy magnetyzm, jednak mimo lekkości przekazu, obraz został w Stanach Zjednoczonych uznany za szkodliwy i nieodpowiedni dla widzów, a sceny kobiecych zbliżeń zostały wycięte.

Kino musiało poczekać do lat 70. kiedy to wraz ze społeczeństwem weszło w okres wielkiej rewolucji seksualnej. Filmowcy chętnie zaczęli pokazywać to co do tej pory musiało być zakryte. „Carmilla” nareszcie mogła święcić triumf.

Jedną z najbardziej rozpoznawalnych odtwórczyń roli epatującej seksem bohaterki, jest pochodząca z Polski Ingoushka Petrov, która na potrzeby filmów przyjęła pseudonim Ingrid Pitt. Zanim Pitt trafiła do brytyjskiej wytwórni Hammer, przeżyła okupację w Polsce, gdzie jako córka Niemca i Żydówki trafiła wraz z rodzicami do obozu Stutthof . Jak sama Pitt wielokrotnie wspominała, w obozie trafiła do komory gazowej, jednak w wyniku wadliwego działania urządzenia, gaz nigdy do komory nie trafił, a samej Pitt udało się przetrwać.  Ingrid znana ze swojego pokaźnego biustu stała się ucieleśnieniem wampirzej seksualności. Do jej najznamienitszych ról należy postać hrabiny Carmilli Karstein, której w filmie „The Vampire lovers” (pierwsza część trylogii Hammera) bliżej jest do prozy De Sade niż romantycznego pierwowzoru z opowiadania Le Fanu. Wampirzyca rządna władzy i nowych erotycznych doświadczeń wyrusza do Europy. Jej pierwszą ofiarą pada piękna Laura, córka granego przez inną gwiazdę Hammer Films, Petera Cushinga, a następnie jej równie urodziwa przyjaciółka. Zrozpaczony ojciec poprzysięga zemstę Carmilli i wraz z grupą popleczników postanawia zgładzić wampirzycę. Film otrzymał negatywne opinie. Krytycy zarzucali reżyserowi pójście na łatwiznę i skupianie się na pokaźnym dekolcie głównej gwiazdy zamiast na samej fabule. Nie zniechęciło to jednak Hammera do inwestowania w coraz to nowszych wersji naszpikowanych kobiecym erotyzmem opowieści o wampirach z Ingrid Pitt na czele.

Poniżej: Ingrid Pitt i jej wielki dekolt kontrastują z niosącymi śmierć kłami.

Rewolucyjna adaptacja „Carmilli” nadeszła ze strony doświadczonego hiszpańskiego reżysera, znanego z wielu produkcji niskobudżetowych oraz kina erotycznego, Jesusa Franco. Transgresyjność działa polegała na jego nowatorskim podejściu do samego wampiryzmu. Bohaterka filmu, hrabina Carody (w domyśle Carmilla) nie żywiła się tradycyjnie krwią swoich ofiar a…miłością oralną. Fabuła jest dość prosta. Młoda i atrakcyjna prawniczka przybywa na odludna wyspę. Poznaje tam epatującą seksualną energią hrabinę, która urzeka bohaterkę. A to wszystko w rytm żywej, soulowej muzyki rodem z najlepszych klubów lat 70. Film uzyskał mieszane oceny. Główny zarzut skierowany był w stronę samego reżysera i jego nieumiejętności prowadzenia kamery, co przypisywano jego wieloletniemu doświadczeniu na planie filmów klasy B. Niemniej do tej pory obraz zyskał status kultowego i jest wciąż pokazywany na wielu festiwalach.

Poniżej: Fragment wspaniałej ścieżki dźwiękowej stworzonej przez Manfred Hübler’a, Siegfried Schwab’a and Jesús Franco na potrzeby filmu.

„Carmilla” do tej pory jest przedmiotem licznych adaptacji filmowych. W zależności od epoki przyjmuje odpowiedni kostiumy. Czasem jest ofiarą żartu, jak w „Lesbian vampire killers” z 2009 roku, a czasem nadinterpretacji. W roku 2011 Mary Harron stworzyła opowieść o nastolatkach z dziewczęcej szkoły z internatem. Pojawienie się nowej koleżanki sprawia, że ich dotychczas niewinną egzystencją wstrząsa seria dziwnych i niepokojących zdarzeń. Zamiarem reżyserki było stworzenie opowieści o przejściu w dorosłość, odkryciu prawdy o brutalnej rzeczywistości, poznaniu swojej seksualności (w społeczności bez mężczyzn). Narzędziem przemiany głównych bohaterek miała być nowa uczennica – Ernessa – wprowadzająca „nowicjuszki” w świat zakazanych zabaw. Niestety Harrton spotkała się z zarzutami zbytniego spłycenia opowieści Le Fanu oraz pójście za ciosem pogardzanej przez fanów filmów grozy sagi „Zmierzch”.

Poniżej: Ernessa i jej nałożnice w „Moth Diaries”.

Ostatnia ekranizacja jest jeszcze mniej dosłowna od wersji Harron. „Byzantium” Neila Jordana tylko delikatnie opiera się na motywach gotyckiego horroru. Więcej zostało tu z klimatu opowiadania, niż jego rzeczywistej fabuły. Ciężko jednak odebrać mu homoerotycznych odwołań.

Ilość ekranizacji „Carmilli” dosłownie poraża swoją ilością. Nawet na ziemiach polskich mogliśmy doczekać się telewizyjnej adaptacji tekstu z Izabelą Trojanowską w roli upiornej arystokratki. Mimo prawie 150 letniej historii tekst Le Fanu nadal inspiruje twórców i stanowi wyjście dla eksperymentów adaptacyjnych. Sama „Carmilla” nie jest oczywiście jedynym homotematem, który pojawia się w kinie gatunkowym. Horror w bardzo ciekawy sposób zaopiekował się tematyka queer, której bohaterowie coraz częściej stanowią istotny element fabuły. I dobrze.

Reklamy

2 comments on “Kino nieczyste czyli wprowadzenie do homo horroru

  1. Pingback: Carmilla w Tok.fm | Stracha Mam

  2. Pingback: Społeczna misja horroru | Stracha Mam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on Sierpień 29, 2013 by in Horror, Recenzja and tagged , , , , , .

Strachamam – Pinterest

Poster Perversion

Kocham dziwne kino

Kocham dziwne kino!

Panorama Kina

Cinema Frankenstein

Strach ma skośne oczy

Kategorie

Stracha Mam

Witaj w świecie grozy

DVD Commentary

From action movies to zombie flicks, sharing filmmakers' commentary on the films you love

AtmoWorks

A World Away, Worlds Within

The Dollar Horror Blog

A Celebration of All Things Spooky and Weird

Confessions Of A Christian Freak

[the various brain droppings, rants and general wackiness of Uncle NecRo]

Radio of Horror Blog

The Longest Running Horror Show in New England

Stigmatophilia's gore splattered corner of insanity.

Horror, Gore, Exploitation, Trash, Cult Movies; Reviews, Interviews, Music and More...

AnythingHorror.com

Horror Movies, Horror News, and So Much More

The Horrifically Horrifying Horror Blog

Inspiring ghouls of the fictional world of horror everywhere.

The B-Horror Blog

HORROR MOVIES: THE GOOD, THE BAD AND THE VERY, VERY UGLY...

Funky Jeff

Music&lifestyle worth writing about...

MAGIVANGA - magazyn kultury niepokornej

"Nigdy nie było dla mnie wystarczająco dziwnie." - Hunter S. Thompson

HORROR RISES FROM SPAIN

You Spanish horror podcast

Świątynia Krzyku

Poezja Kosmicznego Horroru

%d blogerów lubi to: