Stracha Mam

Witaj w świecie grozy

Między ustami a brzegiem pucharu

rosalind-leigh_posterDruga strona lustra od zawsze ciekawiła człowieka. Świat duchów był inspiracją dla pisarzy, malarzy a w końcu dla reżyserów filmowych. Paralelna rzeczywistość dla niektórych stanowi absolutną oczywistość a dla innych jawi się jako przysłowiowy stek bzdur. Człowiek od wieków, wiedziony wrodzoną ciekawością, próbował skontaktować się z tymi którzy odeszli do krainy umarłych. Jak mówią z różnym skutkiem. Praktyki, które mają tak mocne zakorzenienie w kulturze nie mogły nie stać się częścią filmowego dyskursu, zaznaczając swoją obecność zwłaszcza na polu kina grozy. Rzeczywiste i nierzeczywiste przeplata się w nowym a zarazem pierwszym pełnometrażowym filmie Rodrigo Gudiño, „The last will and testament of Rosalind Leigh”.

Kolekcjoner antyków po wielu latach nieobecności wraca do rodzinnego domu, odziedziczonego po matce. Jak szybko się okazuje, rodzicielka należała do dziwnego religijnego kultu. Bohater filmu wkrótce zacznie podejrzewać, że duch matki nadal zamieszkuje ponure domostwo i próbuje skontaktować się z nim celem przekazania ważnej wiadomości.

To co uderza od razu to niesamowicie prowadzona narracja. Widz rozpoczyna podróż po przeszłości domu. Raz naszym przewodnikiem jest matka, raz syn. Głos matki (znakomita jak zawsze Vanessa Redgrave) opowiada o swoim życiu, obawach, samotności i oddaniu Bogu.  Jej historia rozwija się stopniowo wraz z biegiem fabuły i przygód głównego bohatera. Śledztwo które przeprowadza Leon jest tylko nieco bardziej dynamiczne, przez co  nigdy nie możemy być pewni czy to co widzimy faktycznie jest namacalne czy też odbywa się jedynie w głowie głównego bohatera. Obraz bez wątpienia stanowił nie lada wyzwanie dla Aarona Poole, gdyż jest to film jednego aktora (rodzicielka pojawia sie jedynie w sferze audio). Nawet gdy Leona odwiedza sąsiad nie widzimy go a jedynie słyszymy jego głos. Potęguje to tylko poczucie alienacji,  wyobcowanie i samotność w wielkim mrocznym domostwie, które przez lata budowała matka. Bohater odbywa wiele podróży w czasie przypominając sobie różne momenty, które przeżył razem z rodzicielką. Nie są to wspomnienia miłe. Senna atmosferę filmu przerywają dzikie i nieokiełznane napady paniki, które muszę przyznać często w niewielkim stopniu udzielić się mogą także widzowi.

Dwuwarstwowa narracja to nie jedyny dychotomiczny podział, który w filmie możemy znaleźć. Całość fabuły rozgrywa się w ciągu niecałych 24 godzin. Mamy więc (wraz z głównym bohaterem) porę dnia aby rozejrzeć się po domu, oraz noc, która służy zgłębianiu tajemnicy i jej rozwikłaniu. Ta klasyczna segregacja (doskonale wpierana przez nastrojową muzykę) sprawia, że horror nabiera wysmakowanej konstrukcji wolnego, atmosferycznego kina grozy, gdzie nie ważna jest ilość hektolitrów krwi ale każdy szept czy skrzypnięcie drzwi.

Warto przypomnieć kim jest reżyser tego niezwykłego obrazu. Rodrigo Gudiño to prawdziwy horrorowy człowiek orkiestra. Po pierwsze jest założycielem i prezesem marki Rue Morgue od roku 1997.  Jest wydawcą magazynu Rue Morgue, najwyższym rangą koordynatorem festiwalu Rue Morgue oraz współtwórcą programu na wszelkich przeglądach firmowanych nazwą R.M. W 2006 roku postanowił stworzyć film. Zaczął od krótkich form, które zostały przyjęte niezwykle ciepło przez cały horrorwy światek (polecam „The Demonology of Desire”, który można zobaczyć za darmo w sieci) . „The last will” jest jego pierwszym długim metrażem.

Czy film jest straszny? Zdecydowanie tak. Muszę przyznać, że kilka razy podskoczyłem z wrażenia, kilka razy śledziłem też dziki bieg bohatera z szeroko otwartymi oczami. Sama historia jest na tyle nowatorska i unikatowa, że wciąga jak (diabli!) mało która spośród filmów ostatnich lat. Po powrocie reżyserów do tematu gore przyznam, że obawiałem się naturalnej śmierci atmosferycznych horrorów. Bo jak mogą one konkurować z wielkimi budżetami, flakami na ścianach, zmutowanymi potworami czy spektakularnymi wybuchami? Otóż okazuje się, że mogą, a „Rosalind Leigh” jest tego najlepszym przykładem.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on Lipiec 17, 2013 by in Horror, Recenzja and tagged , , , , .

Strachamam – Pinterest

Poster Perversion

Kocham dziwne kino

Kocham dziwne kino!

Panorama Kina

Cinema Frankenstein

Strach ma skośne oczy

Kategorie

Stracha Mam

Witaj w świecie grozy

DVD Commentary

From action movies to zombie flicks, sharing filmmakers' commentary on the films you love

AtmoWorks

A World Away, Worlds Within

The Dollar Horror Blog

A Celebration of All Things Spooky and Weird

Confessions Of A Christian Freak

[the various brain droppings, rants and general wackiness of Uncle NecRo]

Radio of Horror Blog

The Longest Running Horror Show in New England

Stigmatophilia's gore splattered corner of insanity.

Horror, Gore, Exploitation, Trash, Cult Movies; Reviews, Interviews, Music and More...

AnythingHorror.com

Horror Movies, Horror News, and So Much More

The Horrifically Horrifying Horror Blog

Inspiring ghouls of the fictional world of horror everywhere.

The B-Horror Blog

HORROR MOVIES: THE GOOD, THE BAD AND THE VERY, VERY UGLY...

Funky Jeff

Music&lifestyle worth writing about...

MAGIVANGA - magazyn kultury niepokornej

"Nigdy nie było dla mnie wystarczająco dziwnie." - Hunter S. Thompson

Świątynia Krzyku

Poezja Kosmicznego Horroru

%d blogerów lubi to: