Stracha Mam

Witaj w świecie grozy

Czym skorupka za młodu

Dzieci znanych rodziców prawie zawsze (o ile nie są wyposażone w dużą dawkę dystansu – a niestety przeważnie nie są) skazane są na gorzką egzystencję w przytłaczającym cieniu sławy rodziców. Chcąc dorównać sukcesom rodziciela, rezolutna latorośl często próbuje swoich sił na polu w którym opiekun odniósł największy sukces. Zwykle jednak dzieła naśladowcy wypadają blado lub, co grosza komicznie przy dziełach starszego przedstawiciela rodziny. Przykłady można mnożyć i mnożyć, a w dziale horroru nie trzeba daleko szukać. Wystarczy, że przypomnimy sobie nieustanną walkę Asi Argento toczoną przed kamerą z własnym ciałem. Przekonała się (a wraz z nią i my), że nazwisko nie zawsze idzie w parze z talentem stając się gwiazdą filmów swego ojca, który niestety w ostatnich latach tworzy produkcje („Dracula 3D”, „Matka łez”) mocno odbiegające poziomem od wcześniejszych produkcji. Z kolei Brandon Cronenberg, syn Davida, postanowił spróbować swoich sił jako reżyser filmowy. Jego pełnometrażowy debiut „Antyviral” miał odwoływać się do ojcowskiej spuścizny niepokojących modyfikacji ludzkiego ciała rodem z „eXistenz” czy „Dead Ringers”. Niestety efekt kazał się co najmniej marny bo o ile można wybaczyć niski budżet produkcji o tyle nie da się przymknąć oczu na słaby scenariusz. Swoich sił jako reżyser filmowy próbowała również córka Davida Lyncha. Jennifer najpierw sięgnęła po thriller (z ręką na sercu powiem, że dwa razy próbowałem obejrzeć „Surveillance” i dwa razy usnąłem, „Boxing Helen” było nieco lepsze jednakże…) a następnie zrobiła przedziwny film oparty na micie kobiety-węża, która jest w stanie przybierać ludzką postać. Niestety „Hisss” jest filmem zwyczajnie fatalnym.

demons-top-stairsA jednak w gąszczu rodzinnych powiązań trafiają się kontynuacje tradycji, które zasługują na oklaski. Mariaż pasji i umiejętności jest znamienny dla włoskiej rodziny Bava w której znajdziemy jednego z ojców włoskiego horroru, Mario i jego syna Lamberto, który zabłysł na scenie filmów grozy przez chwilę niczym spadająca gwiazda na nocnym niebie a następnie zmienił dziedzinie filmową, dzięki czemu znany jest pokoleniu wychowanemu w latach dziewięćdziesiątych i to bezwarunkowo wszystkim z tej grupy. Przedmiotem dzisiejszych rozważań jest najbardziej rozpoznawalny horror Lamberto, „Taniec demonów” z 1985 roku. Zacznijmy zatem od fabuły.

demonsMłoda studentka zostaje zaproszona wraz z przyjaciółką na tajemniczy pokaz filmowy do kina „Metropol”. Okazuje się, że nie tylko one zostały obdarowane darmowymi zaproszeniami. Film w filmie to oczywiście horror. Opowiada historię grupki przyjaciół, którzy trafiając na mogiłę Nostradamusa (serio!) przypadkowo przywołują złe moce stając się demonami. Według przepowiedni tak zaczyna się apokalipsa. Jak możecie się domyślać podobnie dzieje się na sali kinowej. Jedna z oglądających przemienia się w demona. Diabelska choroba rządzi się tymi samymi prawami co w przypadku ataku zombie – zostajesz ugryziony – zmieniasz się w demona, zostajesz podrapany – zmieniasz się w demona, zostajesz zjedzony przed demony – umierasz. Rozpoczyna się walka o życie i zachowanie człowieczeństwa.

demons_1985_7bFilm dziś jest mocno nadszarpnięty zębem czasu. Być może kiedyś przerażał (choć nie sądzę), dziś oglądałem go z rozbawieniem. Trochę tu klimatu znanego z „Martwego zła” a trochę z „Martwicy mózgu”, bowiem z założenia film zalicza się do gatunku lubującego się w filmowym okrucieństwie, hektolitrach krwi, wypływających wnętrznościach i wszelkim organicznym obrzydlistwie, Gore. Stąd duże zapotrzebowanie na wszelkiego rodzaju efekty specjalne. Podobnie jak we wspomnianych filmach efekty te nie są już pierwszej świeżości. Gumowe gardła rozdzierane są przez gumowe pazury, keczup wymieszany z galaretą tworzy całkiem ciekawą wizję osocza, wciśnięte gumowe oczy tryskają farbkami w przeróżnych kolorach. Mimo tego sceny są tak sugestywne (lub zwyczajnie dosłowne), że niejednokrotnie towarzyszące mi przy projekcji osoby odwracały wzrok.

201204161624_demons-1985-3Tu dochodzimy do drugiego punktu – w filmie „dzieje się”. Akcja jest naprawdę wartka. Jeśli nie przepadacie za tkliwymi momentami w których dwójka bohaterów podczas ucieczki przed zombie, wampirami czy maniakalnymi mordercami postanawia nagle zatrzymać się i wyznać sobie dozgonną miłość, ten film jest zdecydowanie dla Was. Ucieczka i walka to dwa stany w których możemy zastać bohaterów, a że tych którzy na seans się wybrali jest bez liku, trup ścielę się gęsto (muśmy cały czas pamiętać, że ci którzy polegli zmieniają się w demony i wracają by gnębić tych, którzy wciąż walczą). To właśnie tempo akcji i umiejętne efekty odciągają uwagę widza od słabej gry aktorskiej (nawet Bobby Rhodes czy młody Urbano Berberini nie dali rady). Czasami miałem wrażenie, że kwestie wypowiadane przez bohaterów nie są wcale czytane przez nich a przez kogoś kto stoi za nimi (drugie wrażenie bardziej wiązało się z umiejętnościami aktorskimi braci Mroczek, jednakże spuszczę na to skojarzenie zasłonę milczenia) Na szczęście dialogów nie jest za dużo – w końcu nie o gadanie w filmie chodzi. Poza akcją i efektami reżyser sięgnął po wspaniałe dla gatunku miejsce akcji. Klaustrofobiczny budynek bez wyjścia, drzwi czy okien, potęguje uczucie zagubienia i bezsilności bohaterów (klaustrofobiczne lokalizacje to znamienne elementy najlepszych horrorów, a absolutne mistrzostwo osiągnął w tym temacie Mrshall w swoim „Zejściu”), którzy muszą pamiętać, że za każdym rogiem może czaić się zło. W filmie wyraźnie zaznaczony jest wpływ innego mistrza horroru, widać tu bowiem rękę samego Dario Argento, który jest odpowiedzialny za scenariusz tego dzieła.

demons06-hrLamberto Bava stał się wielka nadzieją horroru w roku 1985. Niestety szybko okazało się, że jabłko nie pada aż tak blisko przysłowiowej jabłoni. Po „Demons” przyszedł czas na wtórne „Demons 2” oraz (ciężko dobrać odpowiedni przymiotnik, tak aby nie obrazić nikogo) „Demons 3: The Ogr”.  Dopiero po trzeciej części Bava zaczął zastanawiać się nad swoim miejscem w przestrzeni filmowej. Coraz bardziej zaczął wątpić w swój talent do tworzenia horrorów, a jego kroki skierowały się na ścieżkę fantasy. Polskie pokolenie wychowane w latach dziewięćdziesiątych zna twórczość Bavy na wylot. Reżyser odpowiedzialny jest za nękające nas co weekend w okresie dzieciństwa potwornie długie produkcje z Brigitte Nielsen na czele (w roli złej czarownicy) zwane „Fantaghiro”.  Bava mimo, że okazał się być twórcą jednego udanego horroru na zawsze wpisał się do panteonu włoskiej szkoły filmowej.  Czasem wystarczy dziewięćdziesiąt minut by stać się legendą.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on Kwiecień 5, 2013 by in Recenzja and tagged , , , , , .

Strachamam – Pinterest

Poster Perversion

Kocham dziwne kino

Kocham dziwne kino!

Panorama Kina

Cinema Frankenstein

Strach ma skośne oczy

Kategorie

Stracha Mam

Witaj w świecie grozy

DVD Commentary

From action movies to zombie flicks, sharing filmmakers' commentary on the films you love

AtmoWorks

A World Away, Worlds Within

The Dollar Horror Blog

A Celebration of All Things Spooky and Weird

Confessions Of A Christian Freak

[the various brain droppings, rants and general wackiness of Uncle NecRo]

Radio of Horror Blog

The Longest Running Horror Show in New England

Stigmatophilia's gore splattered corner of insanity.

Horror, Gore, Exploitation, Trash, Cult Movies; Reviews, Interviews, Music and More...

AnythingHorror.com

Horror Movies, Horror News, and So Much More

The Horrifically Horrifying Horror Blog

Inspiring ghouls of the fictional world of horror everywhere.

The B-Horror Blog

HORROR MOVIES: THE GOOD, THE BAD AND THE VERY, VERY UGLY...

Funky Jeff

Music&lifestyle worth writing about...

MAGIVANGA - magazyn kultury niepokornej

"Nigdy nie było dla mnie wystarczająco dziwnie." - Hunter S. Thompson

HORROR RISES FROM SPAIN

You Spanish horror podcast

Świątynia Krzyku

Poezja Kosmicznego Horroru

%d blogerów lubi to: